Życie jest
darem Boga.
Darem, którym tylko Bóg może obdarzać.
I Bóg w swojej pokorze dał mężczyźnie i kobiecie zdolność współpracy z Nim
w przekazywaniu życia.

Matka Teresa z Kalkuty



"Mam nadzieję, że Bóg mi przebaczy...   autor: Czytelniczka RN z Podkarpacia

Wiele lat temu obiecałam napisać do "Rycerza" i dopiero dzisiaj spełniam to przyrzeczenie. Skłoniły mnie do tego artykuły w "Rycerzu", szczególnie te z tych ostatnich miesięcy. Ja również dokonałam wielokrotnie tych potwornych czynów zwanych dzisiaj aborcją. Dopiero po latach zdałam sobie tak naprawdę sprawę z tego, czym jest aborcja. Nie dotrzymałam złożonej Bogu przysięgi małżeńskiej, że przyjmę każde dziecko, którym mnie Bóg obdarzy. Działo się to pod wpływem męża, ale to przecież ja decydowałam o tym, że pójdę do "lekarza"? Żaden z nich nie starał się przywołać mnie do opamiętania dla nich również był to tylko zabieg.

Przez 10 lat mojego małżeństwa byłam daleko od Boga, bo jak spowiadać się z takich grzechów. Mimo, że otrzymywałam początkowo rozgrzeszenie, nie było woli poprawy. Potem przez kilka lat nie przystępowałam do sakramentów. Dopiero śmierć męża w bardzo młodym wieku (zostałam z dwiema córeczkami) stała się przełomem w moim życiu. Pan Bóg powiedział dość. Ja nie pytałam, dlaczego, wiedziałam. Przyczyniłam się do cierpień wielu osób, bo wierzę, że gdybym żyła inaczej, mój mąż by żył, dzieci miałyby ojca, a rodzice syna.

Mimo, że odprawiłam spowiedź generalną sumienie nie daje mi spokoju. Po spowiedzi w Licheniu ksiądz wyszedł z konfesjonału i uścisnął mnie jak ojciec marnotrawnego syna. Ale w moim sercu panuje ciągły niepokój, wyrzuty sumienia, brak radości życia, różnorakie wątpliwości, co do ważności spowiedzi itp. Moja córka nie może mieć dzieci, przeszła kilka operacji, w tym bardzo poważnych, mnóstwo wycierpiała w swoim życiu, jej zdrowie jest w dalszym ciągu zagrożone. W dalszej rodzinie ze strony męża było kilka przypadków śmierci młodych ludzi. Wszystkie te nieszczęścia odbieram jakby działy się z mojej winy. Mimo, że teraz staram się żyć zgodnie z przykazaniami, angażuje się w życie parafii, biorę udział w nabożeństwach, przystępuję do sakramentów, wyrzuty sumienia będą mi towarzyszyć do końca życia. Czasem myślę: gdyby oni wszyscy wiedzieli, gdyby wiedziały moje córki?, ale i tak wszystko "co jest zakryte będzie wiadome". Jak stanę przed Bogiem i spotkam się z najbliższymi i pomordowanymi dziećmi?

Mam nadzieję jednak, że dobry Bóg przebaczy i moje grzechy, bo wielkie jest Jego miłosierdzie. Modlę się o zmiłowanie Boże nade mną, a także innymi kobietami, aby nie dopuściły się takich czynów, a także w intencji dzieci nienarodzonych. Od wielu lat podejmuję adopcję dziecka poczętego, aby przynajmniej w znikomym stopniu wynagrodzić Bogu za swoje grzechy.

Zwracam się do wszystkich kobiet, przyjmujcie z radością każde poczęte życie, bo to jest wielki dar od Boga. Ja zrozumiała to za późno, a życie nie da się przeżyć jeszcze raz.

Jeśli jesteś w stanie błogosławionym i szukasz wsparcia, możesz zadzwonić pod następujące numery telefonów:
Telefon nadziei - 0800 112 800 (bezpłatny, pn.-pt. w godz. 15.00-7.00, pozostałe dni - całą dobę)
Jasnogórski Telefon Zaufania - 034 365 22 55 (w godz. 20.00-24.00) Kontakt z Webmasterem: mi3@neostrada.pl