Życie jest
darem Boga.
Darem, którym tylko Bóg może obdarzać.
I Bóg w swojej pokorze dał mężczyźnie i kobiecie zdolność współpracy z Nim
w przekazywaniu życia.

Matka Teresa z Kalkuty



Z tym nie da się żyć?   autor: Joanna

Do napisania tego listu zdopingował mnie list Ewy z "Rycerza Niepokalanej" nr 5/2005. Kiedy miałam dziesięć lat zmarła mi mama, a ojca nie znałam wcale. Zostawił moją mamę, gdy dowiedział się, że jest chora (miałam wtedy rok). Wychowywała mnie babcia. Bardzo było mi przykro, że nie mam mamy. Bardzo chciałam ją mieć. Wtedy usłyszałam, jak ksiądz powiedział, że wszyscy mamy Mamę, a jest nią Matka Boża. Ucieszyłam się bardzo i oddałam się Jej w całkowite władanie: "Ty, Maryjo, jesteś teraz moją jedyną Mamą" - powiedziałam. Chociaż zapomniałam o tym, to jednak Maryja cały czas miała mnie w swojej opiece.

Skończyłam studia, dostałam pracę, wyszłam za mąż. Urodziłam dwoje dzieci, ale Bóg był mi jakiś daleki i obcy. "Co On może o mnie wiedzieć? - myślałam - On w niebie, a ja tu na ziemi". Zaszłam w ciążę. Lekarze odradzali urodzenia, mówiąc, że dziecko będzie kalekie (mamy poważny konflikt grupy krwi). Mąż nie chciał słyszeć o trzecim dziecku. Nie było nikogo, kto by mi poradził, a raczej sama nie szukałam niczyjej rady. I stało się nieszczęście. Przy pomocy lekarza, za aprobatą męża, zabiłam swoje dziecko. Myślałam, że to takie proste.

Jednak sumienie nie dawało mi spokoju. Zaczęłam gorliwie modlić się, prosząc Boga o pomoc. Pomimo przebaczenia w konfesjonale, zdawało mi się, że Bóg nie może mi przebaczyć tego grzechu. Przez dziesięć lat prosiłam i błagałam Boga, by mi zabrał to poczucie winy, by mnie uleczył. Prośba moja została wysłuchana. Po modlitwie o uzdrowienie wewnętrzne, prowadzonej przez kapłana, odzyskałam duchową równowagę. Już nie trwam w rozpaczy z powodu tego, co zrobiłam. Ufam, że Bóg z tego wielkiego zła wyprowadzi wielkie dobro. Przybliżyłam się do Boga, powierzyłam się Jego miłosierdziu.

Dzieci i mąż są również blisko Boga. Córka pracuje jako nauczycielka, a syn jest kapłanem. Wszystko to zawdzięczam Matce Bożej, Jej opiece. Ona nie zapomniała o mnie i moim Jej się oddaniu. Ostrzegam wszystkie matki, aby nigdy nie godziły się na aborcję, a z ufnością powierzały siebie i maleństwo Matce Bożej i Jezusowi. Oni nie dadzą zginąć, nawet wbrew pozorom i ludzkiemu rozumowi. Masz rację, Ewo, pisząc, że z "tym" się nie da żyć... Ale nie da się też żyć bez Boga, bez Jego miłosierdzia. On wszystko leczy, na wszystko znajdzie radę i rozwiązanie. Trwaj przy Jezusie i Maryi jak najbliżej, a Oni dadzą ci ukojenie duszy i uzdrowią cię z Twoich zranień. Dziękuję Ci, Maryjo.

Jeśli jesteś w stanie błogosławionym i szukasz wsparcia, możesz zadzwonić pod następujące numery telefonów:
Telefon nadziei - 0800 112 800 (bezpłatny, pn.-pt. w godz. 15.00-7.00, pozostałe dni - całą dobę)
Jasnogórski Telefon Zaufania - 034 365 22 55 (w godz. 20.00-24.00) Kontakt z Webmasterem: mi3@neostrada.pl