Życie jest
darem Boga.
Darem, którym tylko Bóg może obdarzać.
I Bóg w swojej pokorze dał mężczyźnie i kobiecie zdolność współpracy z Nim
w przekazywaniu życia.

Matka Teresa z Kalkuty



A żal pozostał...   autor: Ewa

Nie wiem, od czego mam zacząć ten list. Ciężko jest mi przelać na papier to, co czuję. Otóż w lutym 2000 r. posprzeczałam się z moim bratem. Moja mama rację przyznała jemu. Zabroniła mi do siebie przychodzić. Obraziła się. Mijała mnie jak obcą osobę. Strasznie wtedy cierpiałam. Pomagał mi mój mąż. Tłumaczył, że wszystko się jeszcze ułoży. Ja jednak wiedziałam, jaki mama ma stosunek do mnie. Od dziecka nie czułam się przez nią kochana. W tym czasie zaszłam w ciążę. Było to w listopadzie 2000 r.

Byłam wykończona tą rodzinną sytuacją. Czułam się okropnie. Nie wiedziałam, co mi jest. Kupiłam test ciążowy i okazało się, że jestem w ciąży. Wtedy zaczął się prawdziwy koszmar. Nie mogłam jeść, chodzić. Robiło mi się słabo. Dokuczało mi serce, cały czas płakałam. Myślałam, że umrę. W domu miałam wówczas 4-letnią córeczkę. Poza tym bałam się, że gdy urodzę to dziecko, to nie będę kochała mojej ukochanej córeczki. Mąż martwił się moim stanem zdrowia. Zmuszał mnie do zjedzenia choć kawałka chleba, ale ja wszystko zwracałam. Nie mogłam nic przełknąć i tak upłynęło półtora miesiąca.

Pewnej niedzieli pojechaliśmy do teściów. Opowiedziałam im o wszystkim: ciąży, moim złym samopoczuciu... Teściowa z siostrą mojego męża uradziły, abym usunęła ciążę. Mówiły, że oboje z mężem nie pracujemy, że dziecko będzie płakać w nocy, że może mieć alergię... Mówiły o tym, że mąż mi na pewno nie pomoże, bo musi się wyspać. Największym argumentem było to, że moją córeczką nie będzie miał się kto zaopiekować w razie porodu czy jakichś komplikacji, bo jest za bardzo ze mną związana emocjonalnie. Tych "bo" było bardzo dużo. Myślałam wtedy: "Co one mówią? Chyba oszalały? Nigdy mnie na to nie namówią?" Kiedy wróciłam do domu i patrzyłam na moją córeczkę, robiło mi się słabo na myśl, z kim ona będzie. Za bardzo ją do siebie przywiązałam, chciałam, aby była tylko moja. Po tych wszystkich rozterkach zaczęłam się jeszcze gorzej czuć. Całe dnie leżałam. Nic nie jadłam. Okropnie schudłam i wtedy szatan podsunął mi myśl: "Może one mają rację, żeby usunąć ciążę? Nie będę się źle czuła. Będę mogła jeść, chodzić na spacery z dzieckiem i normalnie funkcjonować. Będę kochać tylko ją".

W końcu dokonałam aborcji. Mąż, widząc co się ze mną dzieje, nie sprzeciwiał się. Dał mi "wolną rękę", a teściowa pieniądze na zabieg, po którym czułam się okropnie i tak czuję się po dziś dzień. Psychicznie czuję się strasznie - leczę się na nerwicę i depresję. Po tym wszystkim miałam żal do wszystkich: męża, lekarza, teściowej, siostry męża... Okropnie żałuję tego, co zrobiłam.

Chciałabym powiedzieć wszystkim kobietom będącym w ciąży: "Nigdy tego nie róbcie! Nie dokonujcie aborcji, mimo biedy, braku pracy czy dla własnej wygody. Następstwa tego czynu są straszne!" Nie da się żyć normalnie ze świadomością tego potwornego grzechu. Obecnie moim wsparciem jest różaniec. Modląc się na różańcu, proszę o łaskę Bożego miłosierdzia. Obiecałam Matce Bożej, że będę co dzień się do Niej modlić. Jedyną moją radością jest to, że zbliżyłam się do Niepokalanej i do Jej Syna, Jezusa. Bardzo mi pomagają. Tylko dzięki Nim normalnie funkcjonuję.

Po dokonanej aborcji nie da się żyć jak dawniej, tzn. bez modlitwy, bez Boga. Wcześniej uczęszczałam do kościoła, odmawiałam wieczorem Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, ale nie modliłam się sercem i duszą. Robiłam to tylko dlatego, że tak trzeba. Dziś modlitwa daje mi dużo spokoju. Kiedy jest mi źle, klękam i modlę się. Proszę Maryję, aby pomogła mi wyprosić u Boga przebaczenie. Ufam, że zostanę wysłuchana. Proszę wszystkich ludzi dobrego serca o modlitwę za mnie.

Jeśli jesteś w stanie błogosławionym i szukasz wsparcia, możesz zadzwonić pod następujące numery telefonów:
Telefon nadziei - 0800 112 800 (bezpłatny, pn.-pt. w godz. 15.00-7.00, pozostałe dni - całą dobę)
Jasnogórski Telefon Zaufania - 034 365 22 55 (w godz. 20.00-24.00) Kontakt z Webmasterem: mi3@neostrada.pl