Życie jest
darem Boga.
Darem, którym tylko Bóg może obdarzać.
I Bóg w swojej pokorze dał mężczyźnie i kobiecie zdolność współpracy z Nim
w przekazywaniu życia.

Matka Teresa z Kalkuty



Zabiłabym księdza   autor: Zofia Bagdzińska

Będąc młodą matką rocznej Uli, dowiedziałam się niespodziewanie, że znów zaszłam w ciążę. Praca kelnerki nie pozwalała mi dobrze zająć się jednym dzieckiem. Złe warunki materialne i pijani sąsiedzi sprawiły, że za namową sąsiadek zdecydowałam się usunąć ciążę. Poszłam do ginekologa. W Szczecinie dokonywał aborcji wojskowy lekarz. Ginekolog, który tak łatwo i chętnie dokonywał mordu nienarodzonych, zbadał mnie i powiedział zdecydowanym głosem: "Ja nie usunę tej ciąży!"

Nie mogłam pojąć, dlaczego lekarz nie chciał dokonać zabiegu usunięcia ciąży. Odkryłam w tym interwencję Boga. Nie wróciłam do domu, ale poszłam do kościoła. Szlochając, przeszłam głęboką duchową przemianę. Oddałam Matce Najświętszej to nienarodzone dziecię. Uwierzyłam, że Ona najlepiej zna trudy ziemskiego macierzyństwa. Przy pierwszym dziecku było tzw. cesarskie cięcie. Tym razem w sposób zupełnie naturalny urodziłam zdrowego, dużego synka. Daliśmy mu na imię Maciej.

Rósł jak na drożdżach. Był zwyczajnym chłopcem. Uczył się przeciętnie, kochał muzykę. Lubił też pomagać innym, zwłaszcza starszym, chorym i niepełnosprawnym. Maciek stał się szczególnym czcicielem Maryi. Ona się nim nieustannie opiekowała. Razem z tatą w 1985 r. oddali się w niewolę Chrystusowej Matki. Obu zaprowadziła Ona na drogę franciszkańskiej duchowości. Mąż, Lechosław, został tercjarzem, a syn wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych. W Zakonie przybrał imiona Jan Paweł. Już jako franciszkanin uzupełnił średnie wykształcenie. Później rozpoczął naukę w Wyższym Seminarium Duchownym we Wronkach. Nauka nie sprawiała mu większych problemów. Syn często śmiał się i żartował, że chyba na egzaminach Maryja mu podpowiada, bo z łatwością je zalicza. Zakon przygotowywał go do zagranicznej pracy misyjnej. Wszystko było już załatwione. Wtedy dowiedział się, że ma raka. Na misje nie pojechał. Wkrótce jednak cudownie wyzdrowiał. Znowu Maryja uratowała mu życie.

Pewnego dnia syn miał jechać z ks. Piotrem z Brodnicy do Poznania. Nie pojechał jednak, gdyż podczas "kolędy" tak niefortunnie poślizgnął się, że złamał nogę. Ks. Piotr musiał więc pojechać sam. W drodze powrotnej miał wypadek. Samochód nadawał się tylko do kasacji. Gdyby wtedy obok niego siedział mój syn, nie przeżyłby siły uderzenia. Maryja, do której od dziecka nieustannie i wytrwale modlił się na różańcu, po raz kolejny cudownie uratowała mu życie.

Jestem ogromnie wdzięczna Matce Bożej za wszystkie łaski, które otrzymaliśmy. Gdyby nie Ona, zabiłabym księdza, a na dodatek własnego syna. Nie doświadczyłabym przebaczającej miłości Boga, który nieustannie pochyla się nad grzesznym człowiekiem.

Jeśli jesteś w stanie błogosławionym i szukasz wsparcia, możesz zadzwonić pod następujące numery telefonów:
Telefon nadziei - 0800 112 800 (bezpłatny, pn.-pt. w godz. 15.00-7.00, pozostałe dni - całą dobę)
Jasnogórski Telefon Zaufania - 034 365 22 55 (w godz. 20.00-24.00) Kontakt z Webmasterem: mi3@neostrada.pl