Życie a prawo stanowione

Niszczenie rodziny poprzez zabójstwa w jej obrębie ma w XX wieku sojusznika w postaci prawa stanowionego, chroniącego tych, co zabijają, a nie zabijanych. Jan Paweł II podkreśla ogromne znaczenie okoliczności prawnego usankcjonowania aborcji dla kryzysu współczesnych społeczeństw.

Prawo bez rozumu?

Ojciec Święty nierozerwalnie łączy respektowanie życia dzieci przed narodzeniem z prawną jego ochroną. Dzieli go to od wielu, którzy twierdzą, że regulacje prawne w tym względzie wcale nie muszą być zgodne nawet z poglądami moralnymi na temat aborcji twórców prawa, byleby tylko prawo stanowione zgadzało się z przekonaniami większości obywateli. Według tego stanowiska - "szeroko rozpowszechnionego we współczesnej kulturze demokratycznej" - "porządek prawny społeczeństwa powinien ograniczać się do utrwalania i przyswajania sobie przekonań większości i w konsekwencji winien być zbudowany wyłącznie na tym, co większość obywateli stosuje i uznaje za moralne" (EV, 69, por. 20, 68; por. FR, 89). Spoglądając zaś na tę koncepcję prawa od strony sumienia (rozumu) prawodawcy Jan Paweł II zwraca uwagę, że zakłada ona rozdzielenie "sfery osobistego sumienia od sfery aktywności publicznej" (EV, 69). Innymi słowy, wedle tego poglądu stanowienie prawa nie ma się dostosowywać do własnego rozumu (sumienia) prawodawców - którego werdykty zasługują w pełni na to miano, o ile oparte są na odczytaniu obiektywnej rzeczywistości - ale do "woli większości": "szacunek dla wolności wyboru innych wymaga, aby w sprawowaniu funkcji publicznych i zawodowych nikt nie kierował się własnymi przekonaniami, ale każdy starał się spełnić wszelkie żądania obywateli, uznawane i gwarantowane przez ustawy prawne, przyjmując jako jedyne kryterium moralne w wypełnianiu swoich funkcji to, co zostało określone w tychże ustawach". W ten sposób wymaga się od polityków - zwraca uwagę Jan Paweł II - "rezygnacji z własnego sumienia przynajmniej w sferze działalności publicznej" (EV, 69). Czyżby dobry polityk to człowiek bez sumienia, czyli bez rozumu w swej działalności politycznej? Widać zatem, że "dobra" polityka - wedle krytykowanego poglądu - to polityka nieodróżniająca dobra od zła. Stanowienie prawa winno być dostosowane do obiektywnego świata, a nie do samej opinii większości. Wartość bowiem ludzkich opinii należy dopiero mierzyć ich zgodnością z tą rzeczywistością. Stanowienie prawa, które nie dostosowuje się do obiektywnej rzeczywistości osoby ludzkiej - i w jej obrębie szczególnej rangi ludzkiego życia - przestaje być działalnością na miarę istoty rozumnej.

Krytykując tę koncepcję prawa (i kryjącą się za nim koncepcję polityki) Jan Paweł II wskazuje na "dwuznaczności" i "sprzeczności" oraz - idące "w ślad za nimi" - "przerażające konsekwencje praktyczne" tej koncepcji (EV, 70). Tą "przerażającą konsekwencją" jest to, że należałoby nie nazywać zbrodnią straszliwego ludobójstwa naszego stulecia, jeśli tylko "nadała im prawomocność zgoda większości" (EV, 70). Ojciec Święty stawia tę tezę w formie pytania retorycznego. Wiadomo jednak, że przynajmniej część dwudziestowiecznych zbrodni miała za sobą społeczną aprobatę (np. Hitler miał poparcie większości Niemców).

Interesująca nas tu koncepcja prawa stanowionego wcielona została w praktykę dwóch totalitarnych systemów naszego stulecia. Hitler w 1939 roku pouczał niemieckich prawników, że prawo winno być podporządkowane interesom rasy panów, tzn. że należy uchwalać nie to, co obiektywnie dobre, ale tylko to, co państwo (za pośrednictwem Führera) nakazuje. Natomiast marksiści uważali prawo za narzędzie ekonomicznej eksploatacji innych.

Zdaniem Jana Pawła II, błędem takiego stanowienia prawa, które liczy się jedynie z czyjąś wolą (np. wolą większości obywateli) jest niepodporządkowanie go "prawu moralnemu", któremu każda działalność ludzka winna być podporządkowana (zob. EV, 70). Innymi tylko słowy, stanowienie prawa winno być dostosowane do obiektywnego świata (którego aspektem jest owo "prawo moralne"), a nie do samej opinii większości. Wartość bowiem ludzkich opinii należy dopiero mierzyć ich zgodnością z tą rzeczywistością. Stanowienie prawa, które nie dostosowuje się do obiektywnej rzeczywistości osoby ludzkiej - i w jej obrębie szczególnej rangi ludzkiego życia - przestaje być działalnością na miarę istoty rozumnej. Rozum bowiem pozwala człowiekowi odczytać obiektywną prawdę o świecie. Zwolennicy uzgodnienia prawa tylko z przekonaniami większości przypisują natomiast ludzkiemu rozumowi funkcję wyłącznie wskazywania skutecznych środków prowadzących do tego, czego się chce. Rozum podporządkowany został zatem sile owych chceń, a odmówiono mu mocy uchwycenia obiektywnej prawdy (a w szczególności - prawdy o dobru). Stąd też Jan Paweł II podkreśla, że podporządkowanie prawa "woli silniejszego" (np. liczebnie przeważającej części społeczeństwa) jest rezultatem "nieograniczonego panowania relatywizmu" (EV, 20; por. 70), przez który rozumie się tu brak odniesienia "do prawdy absolutnej" (EV, 20; por. 69).

Ostatecznie zatem to odmówienie człowiekowi mocy odczytania tej absolutnej prawdy, w szczególności absolutnej prawdy o dobru (por. EV, 70) - czyli ograniczenie mocy ludzkiego rozumu - prowadzi do uchwalania prawa wedle życzenia silniejszych. Szczególną formą tego "przykrojenia" ludzkiego rozumu jest nadanie mu mocy, której on jako rozum stworzony nie może posiadać: mocy kreowania prawdy o dobru i złu. To "ubóstwienie" człowieka i jego rozumu jest jednak jego faktycznym "ubestwieniem". Kwestionując bowiem istnienie obiektywnej prawdy, którą rozum miałby odczytywać, staje się on tylko posłusznym narzędziem wskazującym środki realizacji tego, co człowiekowi "chce się". Dla tak pojętego człowieka "piekło to drudzy" ze swoimi własnymi projektami, a prawo stanowione to oręże narzucania słabszym własnej woli: "jeśli nie istnieje prawda transcendentna, przez posłuszeństwo której człowiek zdobywa swą pełną tożsamość, to nie istnieje też żadna pewna zasada gwarantująca sprawiedliwe stosunki pomiędzy ludźmi (...). Jeśli się nie uznaje prawdy transcendentnej, triumfuje siła władzy i każdy dąży do maksymalnego wykorzystania dostępnych mu środków, do narzucenia własnej korzyści czy własnych poglądów" (CA, 44; por. VS, 99).

Jan Paweł II wskazuje, że chociaż stanowione prawo nie powinno zapisywać wszystkich praw moralnych (por. EV, 71, 72), to nie może ono być sprzeczne z tymi ostatnimi prawami. Taka sprzeczność zawsze zachodzi w przypadku prawnego dopuszczenia zabójstwa niewinnego człowieka. Czyn ten bowiem - z racji tego, że jest uderzeniem w fundamentalne dobro dla człowieka, jakim jest życie - zawsze i wszędzie jest czynem moralnie niesłusznym, nierespektowaniem godności osoby ludzkiej. Stąd też prawo stanowione, które dopuszcza zabijanie staje się pseudoprawem: prawo "nigdy (... ) nie może uznać, że jest prawem jednostek (... ) znieważanie innych osób przez łamanie ich tak podstawowego prawa, jakim jest prawo do życia" (EV, 71).

"Demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm" (CA, 46).
Demokracja czy totalitaryzm?

Prawo stanowione staje się zatem własną karykaturą (jako dzieło istoty rozumnej), jeśli nie jest dostosowane do obiektywnej rzeczywistości, ale do takiej czy innej siły. Podobnie państwo, którego narzędziem działania jest prawo, wyłączając spod ochrony prawnej niektórych obywateli przemienia się ze wspólnoty służącej nade wszystko temu dobru, którym jest każdy człowiek (por. EV, 71), w instytucję zainteresowaną dobrem tylko niektórych obywateli. Z pewnością zatem takie państwo zasadniczo rozmija się z ideałem demokracji, opartym na zasadzie sprawiedliwości. Co więcej, skoro owo wyłączenie spod prawnej ochrony dotyczy osób słabszych, takie państwo służy interesom silniejszych, co w szczególny sposób kwestionuje sprawiedliwość takiego państwa. Do istoty sprawiedliwości należy nade wszystko troska o "tych, co najmniej mogą" (Wincenty Kadłubek). Stąd też Jan Paweł II zwraca uwagę, że pozbawienie obrony prawa osób słabszych (w tym nie narodzonych, którzy są najsłabsi wśród nas) oznacza, iż "czynnikiem kształtującym decyzje i działania w sferze relacji między osobami i współżycia społecznego staje się siła. Jest to jednak dokładne zaprzeczenie tego, do czego dążyło w ciągu dziejów państwo prawa jako wspólnota, w której racja siły zostaje zastąpiona przez siłę racji" (EV, 19).

Dlatego Ojciec Święty wielokrotnie podkreśla, że państwa, które chronią prawem zabijających a nie zabijanych przestają być państwami demokratycznymi, ponieważ wartość demokracji zależy od chronienia godności każdej osoby, a w szczególności najsłabszych, i tego wszystkiego, co jest fundamentem owej godności (por. EV, 70).

Jakie oblicze zatem zdaniem Jana Pawła II przyjmują takie państwa?

Stanowienie prawa na użytek silniejszych prowadzi do tego, że "demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest już wspólnym domem, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo dysponowania życiem słabszych i bezbronnych (...), w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy" (EV, 20; por. CA, 47). Innymi tylko słowy, "demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm" (CA, 46; por. 44; por. VS, 101). Oto zatem diagnoza dzisiejszych "demokratycznych" państw, które legalizując oczywistą przemoc wobec nie narodzonych faktycznie stają się państwami totalitarnymi....

Wychowanie do bezprawia

Podporządkowanie stanowionego prawa ślepej sile przekonań większości - a nie obiektywnej prawdzie o rzeczywistości - ma za sobą bardzo niechlubną przeszłość w naszym stuleciu. Stąd też tę koncepcję prawa zakwestionowano w uchwalonej po zakończeniu II wojny światowej Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka proklamując, że istnieje zbiór powszechnych i niezbywalnych praw człowieka, który winien uwzględniać każde stanowienie prawa. Deklaracja stanowi też oskarżenie o doprowadzenie do dwudziestowiecznego ludobójstwa tej właśnie koncepcji prawa stanowionego, która z istoty swej odrzuca obowiązek uzgadniania owego prawa z niezależną od niego obiektywną rzeczywistością normatywną, czyli powszechnymi i niezmiennymi prawami człowieka. Wydaje się jednak, że zawarte w Deklaracji oskarżenie nie sprowadza się do samego tylko stwierdzenia i potępienia faktu, iż ludobójstwo naszego stulecia zyskało aprobatę prawa stanowionego. Można było z tej możliwości prawnej nie skorzystać. Skorzystano jednak. Jeśli tak uczyniono, to pojawia się pytanie, jakie jest znaczenie owego prawnego "bezprawia" w pójściu za możliwością zbrodni otwartą przez prawo? Wielu twierdzi, że prawo nie ma żadnego wpływu na obyczaje, a nawet ma wpływ negatywny. W PDPCz wyrażono jednak przeciwstawny pogląd, przychylając się w ten sposób do klasycznego stanowiska o wychowawczej funkcji prawa stanowionego. Jeśli w obydwu systemach totalitarnych uczyniono prawo stanowione narzędziem przemocy wobec nie narodzonych dla realizacji interesu rasowego i klasowego, to przy pomocy tego narzędzia wpierw jednak utrudniono obywatelom właściwe rozeznanie w sprawach dobra i zła i utrudniono wybór prawdziwego dobra. Legalizacja zabijania jest dzisiaj "jedną z istotnych przyczyn poważnego kryzysu moralnego". Prawna legalizacja aborcji rozpowszechnia przekonanie, że zabijanie nie narodzonych dzieci jest dobrem!

Począwszy bowiem od Sokratesa i Platona zwraca się uwagę, że prawo pełni funkcję wychwawczą wobec obywateli. Zdaniem Arystotelesa, dla wychowania zarówno osób młodych jak i dorosłych - które to wychowanie uważał za najistotniejszą funkcję państwa - konieczne są właściwe prawa: "trudno (...) już od młodości znaleźć właściwe przewodnictwo na drodze do dzielności etycznej, jeśli prawa, w myśl których otrzymało się wychowanie, nie są takie, jak trzeba". Zdaniem Stagiryty, wychowanie poprzez właściwe prawo dotyczy nie tylko ludzi młodych, ale każdego człowieka: "I nie dość może jest otrzymać w młodości właściwe wychowanie (...) lecz i w wieku dojrzałym trzeba dbać o te rzeczy i przyzwyczajać się do nich, tak że potrzebowalibyśmy praw tyczących się również tego wieku i w ogóle całego życia" (Etyka nikomachejska, IX,10). W tym samym kierunku poszedł też św. Tomasz, który twierdził, iż "Wolą każdego prawodawcy jest: czynić obywateli dobrymi (...). Właśnie to wychowywanie, które zmusza do należytego postępowania ze strachu przed grożącą karą, jest wychowawczą funkcją nadawanych praw. Dla spokoju więc ludzi i dla cnoty konieczne było uchwalanie praw" (Sth I-II, q. 95 a. 1). Prawa niesprawiedliwe, czyli "pseudoprawa" - tworzone w oparciu o zasadę prymatu siły nad rozumem, nie uwzględniające obiektywnej rzeczywistości dobra, ale mające służyć czyimś interesom - "spokojowi" i "cnocie" jednak nie służą. Przeciwnie - wychowują społeczeństwo do bezprawia. Nierozumne bowiem "prawo", w przeciwieństwie do prawa rozumnego - które budzi "ozdrowieńczy niepokój" - "nie będzie go odtąd wzbudzać, będzie go wyciszać..."3.

Również Jan Paweł II twierdzi, że legalizacja zabijania jest dzisiaj "jedną z istotnych przyczyn poważnego kryzysu moralnego" (EV, 4). Znaczy to, iż uchwalenie nierozumnego "prawa", nazwanego jednak "prawem", oznacza uczynienie prawa stanowionego narzędziem pomagającym w życiu nierozumnym. Innymi tylko słowy, prawna legalizacja aborcji rozpowszechnia przekonanie, że zabijanie nie narodzonych dzieci jest dobrem! Legalizacja ta - co więcej - zachęca w ten sposób do wyboru zabójstwa. Stąd też Jan Paweł II podkreśla, że legalizacja współczesnych zamachów na życie jest aspektem "najbardziej szkodliwym i niepokojącym" (EV, 18; por. EV, 11) tych zabójstw. Prowadzi się bowiem w ten sposób do największego nieszczęścia, jakie może człowieka spotkać, a mianowicie zatarcia świadomości różnicy pomiędzy dobrem i złem. Stanu tego niestety doświadczają współczesne społeczeństwa odnośnie do życia: niejednokrotnie "nawet ludzkie sumienie zostaje jak gdyby zaćmione (...) i z coraz większym trudem dostrzega różnicę między dobrem a złem w sprawach dotyczących fundamentalnej wartości ludzkiego życia" (EV, 4). Za to znieprawienie sumienia należy obwiniać również prawo - a konkretniej mówiąc - tych, którzy są odpowiedzialni za jego stanowienie. Wiadomo jednak, że niektóre środowiska katolickie przyczyniły się do tego tragicznego znieprawienia sumienia. Jan Paweł II dokonując rachunku sumienia za synów Kościoła na progu Wielkiego Jubileuszu zwrócił uwagę na ich "zagubienie na polu etyki, obejmujące nawet tak fundamentalne wartości, jak szacunek dla życia i dla rodziny. Także synowie Kościoła muszą zadać sobie pytania: w jakiej mierze i oni ulegli atmosferze sekularyzmu i relatywizmu etycznego?" (TMA, 36). To swoje "zagubienie" niekiedy przeniesiono do działalności prawodawczej uchwalając ustawy zezwalające na zabijanie nie narodzonych dzieci. Nauczanie Jana Pawła II ma nas wszystkich uchronić przed tą największą tragedią. Bylebyśmy tylko zechcieli to nauczanie poznać i stosować w swej działalności.


dr Marek Czachorowski*


Skróty
TMA - Tertio millennio adveniente
VS - Veritatis splendor
CA - Centesimus annus
FC - Familiaris consortio
EV - Evangelium vitae
SRS - Solicitudo rei socialis
DM - Dives in misericordia

* dr Marek Czachorowski jest pracownikiem naukowo-dydaktycznym przy Katedrze Etyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jest członkiem-korespondentem Papieskiej Akademii Życia, w 1990 roku otrzymał Nagrodę Jana Pawła II za działalność w obronie życia.

Jeśli jesteś w stanie błogosławionym i szukasz wsparcia, możesz zadzwonić pod następujące numery telefonów:
Telefon nadziei - 0800 112 800 (bezpłatny, pn.-pt. w godz. 15.00-7.00, pozostałe dni - całą dobę)
Jasnogórski Telefon Zaufania - 034 365 22 55 (w godz. 20.00-24.00) Kontakt z Webmasterem: mi3@neostrada.pl